Kolejna odsłona przedstawiająca efekt pracy ostatnich wieczorów. Stworzyłam zielone poncho dla dziewczynki, mam nadzieję, że jej przypadnie do gustu. Najbardziej jestem zadowolona z ozdobnego kwiatka, który ma być noszony dumnie na piersi.
Witam, drogie Czytelniczki!
Jako, że jest to mój pierwszy wpis, chciałabym nawiązać do tego,
co lubię robić najbardziej, a więc- PIEC!
Ostatnio natknęłam się na przepis mojej prababci na pyszny
i prosty w przygotowaniu JABŁECZNIK.
Podobny znalazłam na którymś z portali, więc nie zrażajcie się, że może nie wyjść! :p
Sładniki:
- jabłka ( ile kto chce ; ja ostatnio kupiłam już gotowe
jabłka z cynamonem w słoiku [ cena ok. 6zł ] )
- miód i cynamon
- pół kostki masła ( może być KASIA )
- 50dag mąki ( ja biore całe 3 szklanki )
- cukier waniliowy ( około 2łyżeczki )
- 2 łyżki śmietany ( kwaśna osiemnastka )
- pół szklanki cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2jajka ( najlepiej duże )
Sposób przygotowania:
* ciasto:
Przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia.
Dodajemy masło, jajka i śmietanę. Wyrabiamy ciasto alby wszystkie sładniki się złączyły.
Proszę się nie zrazić, jeżeli ciasto wyjdzie zbyt klejące.
Dzielimy ciasto w proporcje 2/3 i 1/3. Chowamy do lodówki na około 20-30 minut.
Blacha! Mam dwa sposoby na tzw. "podkład" :
1. smarujemy całą blachę masłem i posypujemny bułką tartą
2. wykładamy złotkiem.
Po wyjęciu z lodówki, większą część ciasta rozwałkowujemy i wykładamy nią blachę.
Ręszte zostawiamy do ozdoby.
*nadzienie z jabłek:
Jabłka obieramy i usuwamy pestki. Kroimy w kostkę, plasterki,
równoległoboki, jak komu najwygodniej! Wsypujemy wszystko na patelnię,
smażymy na średnim palniku i powoli dodajemy miód ( może być też cukier
ale nie polecam ). Ja dodaję około 3 łyżek. Pod koniec smażenia dodajemy cynamon.
Wcześniej wspomniałam o gotowych jabłach. To opcja dla leniwych. :)
Nadzienie wykładamy na ciasto. Z pozostawionej 1/3 części ciasta możemy wykroić z foremek
serduszka ( wersja walentynkowa ), lub poprostu przecinające się paseczki.
Nie bawię się w masę białkową, ale niektórzy lubią. Jeśli ktoś potrafi, również
może dodać ją na wyłożone jabłka. Jak dokładnie się ją robi - nie wiem.
Gotowe ciasto wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 150°-180° na 30minut.
Po wyjęciu z piekarnika, można podawać na ciepło z gałką lodów waniliowych lub
bitą śmietaną.
I GOTOWE! :)
Życzę smacznego!
Po mimo, że otacza mnie wielu ludzi, to dziś czuję się wyjątkowo samotna. Jedni pracują, drudzy wyjechali, trzeci po prostu zerwali kontakt. I po mimo, że ostatnio poznałam kogoś, kto lubi mnie równie bardzo, to ciągle czuję jakąś pustkę w sobie...
Jutro sobota i mam ochotę pójść na spacer, pokarmić kaczki, porozmawiać z bliską mi osobą na temat tego co aktualnie odbywa sie w moim życiu. I gdy zastanawiam się komu mogę zaproponować takie miłe poranne spotkanie, okazuje się, że lista w mojej głowie jest zupełnie pusta, a spacer będę musiała zrealizować sama z ulubionymi dźwiękami w uszach.
Ostatnio ludzie mnie rozczarowywują. Dbają o siebie i chętnie mówią o swoich problemach nie zważając na to co ja mam do powiedzenia. Nie mają dla mnie czasu i mam wrażenie, że nie chcą go mieć. Nawet mój "chłopak" nie chce rezygnować z siebie, iść na kompromis np. w sprawie palenia, czy ograniczenia picia z kumplami. Być może za dlugo był sam i po prostu przywykł do takeigo życia? Przez to czuję, że nasze "chodzenie" nie potrwa długo, ze po jakimś czasie dojdziemy do wniosku, że do siebie nie pasujemy i nie będziemy mogli rozstać się w pokoju, lecz obwiniając się nawzajem. I to może być trodne, nie unikniemy spotykania się na uczelni...
Dlaczego tak jest?! Po mimo, że mamy przyjaciół, po mimo, że obiecujemy sobie prowadzić w końcu bardziej rozrywkowe i towarzyskie życie, to okazuje się, że właśnie tego towarzystwa brakuje? Nie mam pojęcia... Ale z pewnością jutro znajdę czas by to przemyśleć...
BluBell
Kiedy jest mi źle, a wokół żadnej nadziei chciałabym już tylko spokoju. Zasnąć tworząc inną rzeczywistość. I nie jest to żadna przenośnia. Ja naprawdę na stres reaguję sennością. Sen jest dla mnie najwyższą formą spokoju i odreagowania. Choć czasem bywa i tak, że śnię koszmary. Ale wiem, że i one są drogą do oczyszczenia umysłu.
Ciekawa jestem snów które przychodzą znikąd i zaprzątają nam głowę przez długi czas. Mimo baku racjonalnego przekazu, cały dzień myślę o śnie. Zupełnie pozbawionym sensu czy ciągłości zdarzeń. Nie mówiąc już o logice. Czy to wyraz mojej nieuporządkowanej podświadomości? Albo sen proroczy zaklęty w symbolach? … Po dłuższej chwili zawieszenia w rozmyślaniach dochodzę do wniosku, że szukam nadaremnie ukrytej prawdy, która nie istnieje. Bez sensu! Lepiej wziąć się za siebie i zrobić coś pożytecznego na jawie! Prędzej czy później w głowę wchodzi znów dziwny obraz z marzeń nocnych. Jak to jest, że mózg jest w stanie wytworzyć miejsca, w których nigdy nie byłam, nie widziałam… Zdarza się że we śnie czytam tekst – po prostu go widzę i czytam jak otwartą książkę. Nie znam go, nie wiem co będzie dalej, niektóre słowa czytam z trudem. Bywam w dziwnym otoczeniu, nieznane krajobrazy przewijają się przede mną. Spotykam ludzi zupełnie mi obcych, albo dziwnie znajomych, jednak nie jestem w stanie określić kim są.
Wszystko wygląda jak wizje. Niektóre z nich są zupełnie wytłumaczalne. Mimo ich niejasnej formy – ja sama znając moje myśli i codzienne doświadczenia, mogę określić je jako odreagowanie rzeczywistości. Umysł sobie świetnie radzi z emocjami czy stresem – przy pomocy snów. Taka autoterapia.