Jest impreza i jest alkohol. Podczas takiej imprezy ma miejsce wiele zdarzeń, mimo tego, że nie trwa bardzo długo. Takie „północne” imprezki mają to do siebie, ze są źródłem drastycznych rozstrzygnięć, impulsów do ostatecznych (zdawałoby się!) decyzji, zalążkiem przyszłych zdarzeń. To co sprawia problem przez długi czas zostaje załatwione w jedną chwilę – dzięki innemu stanowi świadomości. Zastanawiam się jak to jest – czy alkohol czyni ludzi odważniejszymi i likwiduje opory, dzięki czemu są szczerzy i wreszcie mówią co myślą i robią co chcieli od dawna zrobić? Czy może alkohol wyzwala w człowieku agresję i mimo, że jest on z natury inny, to pod wpływem procentów robi dziwne rzeczy? Może to prawda, że wszystko co pod wpływem alkoholu to nieważne, bo poza kontrolą…No, a z drugiej strony – może właśnie wtedy, działając nieświadomie ujawniamy swoje prawdziwe ja!? I nie ma tłumaczenia, że to alkohol….on tylko wyzwolił to o czym nie chcesz mówić, o czym trudno było mówić i wstyd było zrobić!
W lokalu – na imprezie z ludźmi znajomymi i zupełnie obcymi, bawiąc się wspólnie wywiązują się bójki. Przychodzą dziewczyny i zaczyna się historia śmieszna…żałosna, prawdziwa niestety. Oczom ukazują się jedynie poszczególne akty – jak w teatrze! Dziewczyna – ładna, „zrobiona” tańczy z chłopakiem, później z wkurzoną miną wraca do stolika. Za chwilę on też siada, rozmowa toczy się normalnie – pewnie tylko chcieli odpocząć, a dziewczyna owa po prostu ma taki wyraz twarzy. Tańczą później dalej, aż nagle ona uderza jego. Może by jej oddał, bo widać że ma ochotę, ale znajomi są blisko – interweniują. Za chwile cała grupka bawi się razem – co jakiś czas znika któraś osoba lub dwie – pewnie na papieroska lub do toalety. Następny moment i na parkiecie leży dziewczyna, a na niej siedzi druga
i szarpie ją za włosy, próbując uderzyć głową tamtej o podłogę. Ochrona wkracza do akcji. Nie wiadomo co się dzieje za bardzo… Akcja trwa sekundy – znika ochrona, znikają dziewczyny, grupka wraca w to samo miejsce i tańczy w kółeczku, a nieopodal poniewiera się tylko strzępek podartej koszulki – nawet nie wiem, która dziewczyna której ją zerwała…
Ustatnio byłam mało aktywna z powodu gorącego okresu przed sesyjnego. Sesja zaczęła się dopiero dzisiaj, a ja już mam dość.
Przed dzisiejszym egzaminem byłam tak zestresowana, że płakałam mamie do słuchawki, że nie daję rady, nie potrzebnie rzuciłam się na ten uniwerek, uczę się 3 dni i nic nie umiem. Pierwszy raz w życiu tak zareagowałam na stres! Bolał mnie brzuch i w dodatku było mi nie dobrze...
Efekty?! Niepewność dzisiejszego egzaminu. Chciałabym aby stał się jakiś cud. Poprawka jest w sesji, 2 dni przed następnym egzaminem...
Więc trzymajcie kciuki!
Bez porannego prysznica trudno by mi było zacząć dzień. Żeby się zebrać, zaraz po wstaniu z łóżka swoje kroki kieruję do łazienki
i wchodzę pod prysznic. To taki mój codzienny rytuał przebudzenia
i chociaż wszystko nie trwa długo, to nie dość, że orzeźwiające krople wody włączają moje krążenie, to jeszcze mam tysiąc myśli na minutę. Zawsze wychodzę z łazienki z jakąś nową ideą czy inspiracją ;) Wtedy doceniam zalety posiadania kabiny –
w przeciwieństwie do wieczornych rozmyślań o cudownej wannie
i aromatycznej kąpieli, która rzecz jasna z przyczyn technicznych nie może mnie dotyczyć. Wracając jednak do prysznica – chociaż zawsze biorę ciepły (w mniemaniu innych domowników gorący), to dziś naszły mnie wspomnienia o tym jak to za radą wyczytaną w jakiejś gazecie kobiecej – po ciepłym natrysku spłukiwałam ciało, lub chociażby nogi wodą zimną, wręcz lodowatą. Rada dotyczyła poprawy krążenia
i ujędrniania skóry. Rzeczywiście – w owym czasie mój cellulit cudownie się wygładził, a skóra naprawdę ładnie wyglądała. Z czasem jednak zaprzestałam tych zabiegów – no bo skoro skóra ok, to po co się katować?! No i właśnie – doszłam do wniosku, ze jakaś dziwna byłam, że mi się chciało tak nieprzyjemne rzeczy robić, byleby wyglądać. Niemniej – stwierdziłam też, że i teraz by się takie zimne spłukiwanie przydało;) Może się wezmę za to – za jakiś czas. A tak patrząc obiektywnie – nawet sobie nie zdajemy sprawy, jak dużo korzyści mamy z takiej sobie zwykłej zimnej wody. Podczas samego prysznica porannego wymyśliłam kilka rzeczy, które dzięki zimnej wodzie można osiągnąć:
- Zimna woda spiera plamy z krwi
- Zmniejsza objawy cellulitu, ujędrnia skórę – zimny prysznic wypróbowałam sama;)
- Powoduje obkurczanie naczynek krwionośnych, dzięki czemu wzmacnia je
- Łagodzi podrażnienia, zmniejsza rumień i opuchliznę
- Obniża temperaturę ciała – zimne kompresy przydają się zwłaszcza w czasie gorączki
- Picie zimnej wody wspomaga odchudzanie, ponieważ organizm, aby ją ogrzać wydatkuje energię
- Chłodne prysznice czy pływanie w basenie z zimną wodą sprawiają, że organizm zmuszony jest do zużycia większej ilości energii
Bywają dni kiedy coś idzie nie tak. A może wszystko po kolei psuje się samo z siebie?...tak też się zdarzyć może. Najważniejsze to nie dać się pokonać na starcie. Jest kilka sposobów , zupełnie prostych, wykonalnych…;)
- pisanie osobistego pamiętnika
- pisanie „w ogóle” – pozwalające na wyrażenie swoich odczuć, emocji; przelewanie na papier swojego stanu wewnętrznego – bądź to w opisie bądź w odzwierciedleniu go w historii
- racjonalne i logiczne tłumaczenie w celu zrozumienia sytuacji trudnych i stresujących oraz godzenia się z ewentualnymi pomyłkami
- postawienie sobie realnego celu i osiągnięcie go – da poczucie dumy i satysfakcję
- zaangażowanie – aktywność daje zadowolenie. Fakt, ze jesteśmy potrzebni i możemy zrobić coś ważnego na pewno podwyższy samopoczucie.
- Sen jest dobry na wszystko – także na poprawę nastroju! Wyspani potrafimy spojrzeć na wszystko z dystansem. Te same problemy, po przespanej nocy wyglądają zupełnie inaczej. Spanie to nic innego jak trawienie rzeczywistości.
- Znajdź swój punkt odniesienia – dla każdego będzie to co innego – wiara, przyjaciel, rodzina – wszystko to co daje nam swego rodzaju oparcie mentalne.
- Nawodnienie wskazane – czasem organizm na brak wody reaguje obniżeniem samopoczucia, zmęczeniem, nieuzasadnionym smutkiem. Wypicie soku, napoju, herbaty może pomóc – natychmiast.
- Problem mineralny? – brak pierwiastków objawia się tak samo - spadkiem formy – fizycznej i psychicznej. W zależności czego brakuje – może pomóc kawałek czekolady, orzeszek…organizm nam podpowie co by zjadł ;)
- Komfort fizyczny dźwignią umysłu – wiadomo, ze lepiej się myśli czują się dobrze fizycznie. Jeśli zadbamy, by nasze samopoczucie było komfortowe – to i problemy może mniej nas obciążą. W końcu każdy ma prawo do małych przyjemności. No i troszkę racjonalniej pomyślimy nie borykając się oprócz nurtujących myśli, dodatkowo z dyskomfortem fizycznym